Fame MMA 30 przyniosło wynik, który nawet dla samej organizacji mógł być mocnym sygnałem, że zainteresowanie tego typu widowiskami wciąż utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Jubileuszowa gala nie tylko przyciągnęła uwagę kibiców w hali, ale też wyraźnie przełożyła się na sprzedaż dostępu do transmisji. Skala tego wyniku sprawiła, że federacja bardzo szybko zaczęła mówić o wyraźnym sukcesie.
W sobotni wieczór w gliwickiej PreZero Arenie odbyło się jedno z najgłośniejszych wydarzeń świata freak fightów w ostatnich miesiącach. W karcie walk nie zabrakło rozpoznawalnych nazwisk, a organizatorzy zadbali o to, by gala miała zarówno sportowy ciężar, jak i widowiskowy charakter. Taki miks po raz kolejny okazał się skutecznym sposobem na przyciągnięcie dużej publiczności.
Fame MMA 30 z bardzo mocnym wynikiem sprzedaży
Najwięcej emocji po gali wzbudziły nie tylko same walki, ale również dane dotyczące sprzedaży płatnego dostępu do transmisji. Organizacja przekazała, że jubileuszowe wydarzenie osiągnęło najlepszy rezultat od czasu gali numer 22. To bardzo istotna informacja, bo oznacza wyraźny skok względem poprzednich edycji, które również notowały mocne wyniki, lecz nie zbliżały się do tego poziomu.
Z przekazanych informacji wynika, że liczba sprzedanych pakietów miała sięgnąć poziomu zbliżonego do pół miliona. To rezultat zdecydowanie wyższy niż przy wcześniejszych galach, podczas których sprzedaż oscylowała wokół około 300 tysięcy subskrypcji. Różnica jest więc znacząca i pokazuje, że odpowiednio zestawiona karta walk nadal potrafi wywołać duże zainteresowanie odbiorców.
Gala w Gliwicach przyciągnęła znane nazwiska i duże emocje
W walkach wieczoru kibice mogli oglądać starcia z udziałem Machmuda Muradowa, Denisa Labrygi, Jakuba Flasa oraz Akopa Szostaka. To właśnie te pojedynki w dużej mierze budowały rangę całego wydarzenia i były najmocniej eksponowane w promocji gali. Jednocześnie organizatorzy zadbali o to, by cała rozpiska nie opierała się wyłącznie na dwóch najgłośniejszych zestawieniach.
W oktagonie pojawili się również inni zawodnicy dobrze znani publiczności śledzącej ten segment sportowo-rozrywkowy. Wśród nich znaleźli się:
- Denis Załęcki,
- Bartosz Szachta,
- Maksymilian Wiewiórka,
- Alberto Simao.
Taka obsada przełożyła się nie tylko na zainteresowanie transmisją, ale również na frekwencję w samej hali. Organizacja podkreślała, że obiekt w Gliwicach był niemal wypełniony, co miało dodatkowo potwierdzać, że wydarzenie zostało dobrze przyjęte przez publiczność.
Organizacja mówi o sukcesie i zapowiada kolejny krok
W oficjalnym stanowisku po gali federacja dała do zrozumienia, że jubileuszowa odsłona spełniła oczekiwania zarówno pod względem widowiska, jak i odbioru komercyjnego. Z przekazu organizatorów wynikało, że widzowie nadal oczekują połączenia sportowych emocji z mocnym elementem show, a właśnie taki model najlepiej sprawdził się także tym razem.
Przy okazji organizacja zwróciła uwagę na problemy, które regularnie towarzyszą takim wydarzeniom. Chodzi przede wszystkim o nielegalne retransmisje w sieci, z którymi trzeba było walczyć na bieżąco. Dodatkowo pojawił się temat fałszywych informacji krążących w internecie wokół jednej z walk. Federacja wyraźnie zaznaczyła, że podobne doniesienia utrudniają komunikację i wprowadzają odbiorców w błąd.
Ile mogła zarobić federacja na PPV?
Sprzedaż prowadzono w dwóch wariantach cenowych, co pozwala w przybliżeniu oszacować skalę przychodów z samego dostępu do transmisji. W ofercie znalazły się pakiety:
- za 49,99 zł,
- za 59,99 zł.
Przy wyniku liczonym w setkach tysięcy sprzedanych subskrypcji daje to ogromne liczby. Szacunkowo łączna wartość sprzedaży mogła wynieść od około 20 do 30 milionów złotych. Oczywiście ostateczny przychód zależy od dokładnej struktury zakupów, ale już same widełki pokazują, dlaczego organizacja tak szybko ogłosiła sukces.
Wszystko to sprawia, że Fame MMA 30 można uznać za galę, która nie tylko obroniła się pod względem zainteresowania, ale też mocno wzmocniła pozycję federacji przed kolejnym wydarzeniem. Nic dziwnego, że niemal od razu zaczęto zapowiadać następną odsłonę. Po takim wyniku organizatorzy dostali wyraźny sygnał, że rynek nadal reaguje bardzo mocno, jeśli karta walk i otoczka wydarzenia są odpowiednio zbudowane.