Celtic po dramatycznym finale sezonu znów został mistrzem Szkocji. Hearts miało punkt przewagi przed bezpośrednim starciem i marzyło o pierwszym tytule od 66 lat, ale na Celtic Park nie utrzymało historycznej szansy. Gospodarze wygrali 3:1, a kluczowy gol został uznany dopiero po interwencji VAR.
Hearts prowadziło i było blisko sensacji
Ostatnia kolejka grupy mistrzowskiej szkockiej Premiership miała wszystko, czego można oczekiwać od meczu o tytuł. Hearts przyjechało do Glasgow jako lider z punktem przewagi nad Celtikiem i mogło zakończyć trwającą od ponad czterech dekad dominację klubów z Glasgow. Stawka była ogromna, bo dla zespołu z Edynburga byłby to pierwszy mistrzowski tytuł od 66 lat.
Goście objęli prowadzenie w 43. minucie po świetnie rozegranym rzucie rożnym. Lawrence Shankland urwał się obrońcom, znalazł miejsce na dalszym słupku i skierował piłkę do siatki. Celtic odpowiedział jeszcze przed przerwą. Po dośrodkowaniu Kierana Tierneya piłka trafiła w rękę Alexandrosa Kiziridisa, a rzut karny wykorzystał Arne Engels, choć bramkarz Hearts był blisko skutecznej interwencji.
VAR uratował Celtic w najważniejszym momencie
Po zmianie stron Celtic zaczął coraz mocniej przejmować kontrolę nad meczem. Gospodarze grali agresywniej, dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej zmuszali Hearts do obrony we własnym polu karnym. Kelechi Iheanacho trafił w słupek, a Alexander Schwolow efektownie obronił uderzenie Benjamina Nygrena. Mimo przewagi gospodarzy długo utrzymywał się remis, który dawał tytuł drużynie z Edynburga.
Decydujący moment przyszedł w 87. minucie. Daizen Maeda trafił do bramki, ale sędzia początkowo odgwizdał spalonego. Na Celtic Park zapadła nerwowa cisza, bo od tej decyzji mogły zależeć losy mistrzostwa. Po analizie VAR okazało się jednak, że jeden z obrońców Hearts złamał linię spalonego. Gol został uznany, a Celtic znalazł się kilka minut od kolejnego tytułu.
Celtic mistrzem, Lech z trudniejszym scenariuszem
Sędzia doliczył osiem minut, ale Hearts nie zdołało już odpowiedzieć. Zamiast tego Celtic dobił rywala po źle wykonanym rzucie wolnym gości. Callum Osmand ruszył z piłką na pustą bramkę i ustalił wynik na 3:1, pieczętując piąte z rzędu oraz 56. w historii mistrzostwo Szkocji dla „The Bhoys”.
Rozstrzygnięcie w Glasgow ma też znaczenie dla Lecha Poznań. Gdyby Hearts nie przegrało, poznaniacy byliby bliżej rozstawienia w ewentualnej czwartej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Celtic ma wyższy współczynnik, więc potencjalna droga „Kolejorza”, jeśli zdobędzie mistrzostwo Polski, może okazać się trudniejsza.