George Russell nie pozostawił wątpliwości, kto był najmocniejszym kierowcą sobotnich kwalifikacji w Barcelonie. Brytyjczyk potwierdził znakomite tempo prezentowane przez cały weekend i sięgnął po pole position do Grand Prix Katalonii. Mercedes może świętować podwójny sukces, choć wydarzeniem sesji okazał się również groźnie wyglądający wypadek Charles’a Leclerca.
George Russell przypieczętował dominację Mercedesa
Od pierwszych treningów Mercedes prezentował bardzo konkurencyjne tempo na torze pod Barceloną. Szczególnie dobrze wyglądał George Russell, który regularnie znajdował się w czołówce i sprawiał wrażenie kierowcy mającego pełną kontrolę nad samochodem.
Kwalifikacje były okazją do potwierdzenia tej przewagi i Brytyjczyk nie zawiódł. Choć walka o najwyższe lokaty była niezwykle wyrównana, to właśnie Russell najlepiej poradził sobie w decydujących momentach. Dzięki temu wywalczył pierwsze pole startowe i stworzył sobie znakomitą pozycję wyjściową przed niedzielnym wyścigiem.
Hamilton długo dotrzymywał kroku rywalowi
Już w pierwszej części kwalifikacji mocny sygnał wysłał Lewis Hamilton. Kierowca Ferrari uzyskał najlepszy czas i wyprzedził Russella o niecałą jedną dziesiątą sekundy. Różnice były jednak minimalne, co zapowiadało emocjonującą walkę w kolejnych segmentach sesji.
W Q2 do głosu wrócił Russell, który tym razem znalazł się na szczycie tabeli. Ferrari nadal utrzymywało się bardzo blisko Mercedesa, a Charles Leclerc również liczył się w walce o czołowe pozycje. Wszystko wskazywało na to, że o pole position zdecydują detale.
Wypadek Charles’a Leclerca przerwał walkę o pole position
Kluczowy moment kwalifikacji nastąpił na początku Q3. Charles Leclerc stracił kontrolę nad samochodem i z dużą siłą uderzył w bariery. Wypadek spowodował natychmiastowe wywieszenie czerwonej flagi oraz przerwanie sesji.
Monakijczyk zakończył w ten sposób udział w kwalifikacjach, przekreślając swoje szanse na walkę o pierwsze miejsce. Dla Ferrari był to poważny cios, ponieważ wcześniej tempo zespołu pozwalało myśleć nawet o starcie z pierwszego rzędu.
Przed wznowieniem rywalizacji najwyżej sklasyfikowany był Oscar Piastri, ale większość kierowców nie miała jeszcze na koncie reprezentatywnych okrążeń. To oznaczało, że najważniejsze rozstrzygnięcia miały dopiero nadejść.
Russell nie dał szans rywalom
Po wznowieniu sesji Russell błyskawicznie pokazał swoje możliwości. Najpierw objął prowadzenie, a następnie jeszcze poprawił rezultat, schodząc do poziomu 1:14.679. Było to okrążenie, na które żaden z rywali nie znalazł odpowiedzi.
Najbliżej był Hamilton. Brytyjczyk do samego końca walczył o pole position i ostatecznie przegrał z rodakiem zaledwie o 0,064 sekundy. Tak niewielka różnica pokazuje, jak wyrównana była rywalizacja w czołówce.
Trzecie miejsce przypadło Andrei Kimiemu Antonellemu. Młody kierowca Mercedesa ponownie potwierdził ogromny potencjał, ale tym razem musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego zespołowego partnera.
Mercedes wysyła sygnał przed wyścigiem
Wysoka forma Russella i obecność Antonellego na trzeciej pozycji sprawiają, że Mercedes będzie jednym z głównych faworytów niedzielnego Grand Prix Katalonii. Brytyjczyk nie tylko zdobył pole position, ale również wygrał wewnętrzny pojedynek z młodszym kolegą z zespołu, który w ostatnich tygodniach coraz śmielej zaznaczał swoją pozycję.
Za czołową trójką uplasowali się Lando Norris, Max Verstappen i Isack Hadjar, co zapowiada bardzo interesującą walkę o podium. Jeśli jednak Russell utrzyma tempo prezentowane przez cały weekend, może mieć idealną okazję do odrobienia strat w klasyfikacji generalnej i przypomnienia wszystkim, że wciąż liczy się w walce o najwyższe cele.