Hubert Hurkacz potrzebował takiego zwycięstwa. W ćwierćfinale turnieju ATP Challenger Tour w Cagliari Polak przegrywał z Matteo Berrettinim po pierwszym secie, ale później podniósł poziom gry i odwrócił losy spotkania. Wygrana 4:6, 6:3, 6:4 daje mu półfinał oraz coraz realniejszą szansę na szybki powrót do czołowej pięćdziesiątki rankingu ATP.
Hurkacz i Berrettini znów spotkali się po latach
Ćwierćfinał Sardegna Open miał wyjątkowo mocną obsadę jak na turniej rangi challenger. Naprzeciw siebie stanęli tenisiści, którzy jeszcze niedawno należeli do ścisłej czołówki światowego tenisa. Hurkacz zajmuje obecnie 63. miejsce w rankingu ATP, a Berrettini jest 92., choć obaj mają za sobą okres gry w Top 10.
Ich rywalizacja ma też ważny kontekst historyczny. W 2021 roku zmierzyli się w półfinale Wimbledonu, a wtedy lepszy był Włoch. Teraz stawka była inna, ale dla obu zawodników bardzo istotna. Po problemach zdrowotnych każdy z nich szuka punktów, rytmu meczowego i pewności, która pozwoli wrócić do wyższego poziomu.
Pierwszy set dla Berrettiniego
Początek meczu należał do Berrettiniego. Włoch szybko znalazł sposób na serwis Hurkacza i już przy stanie 1:1 wypracował break pointa. Wykorzystał go po dobrze rozegranej akcji, zakończonej mocnym forhendem po krosie.
To jedno przełamanie wystarczyło mu do wygrania pierwszej partii. Berrettini bardzo dobrze serwował, kontrolował wymiany i nie dopuścił Polaka do żadnej okazji na odrobienie straty. W dziesiątym gemie wypracował piłki setowe i wykorzystał pierwszą z nich, zwyciężając 6:4.
Polak przetrwał trudny moment
Drugi set rozpoczął się dla Hurkacza nerwowo. Berrettini, podbudowany wygraną partią, mocno nacisnął na returnie i miał dwie szanse na przełamanie. Polak jednak przetrwał ten moment, a później obronił podanie także w trzecim gemie.
To okazało się kluczowe. Hurkacz nie pozwolił rywalowi odskoczyć, a potem sam wykorzystał słabszy fragment Włocha. Przy stanie 2:1 wypracował trzy break pointy. Berrettini obronił pierwszego, ale przy drugim Polak wygrał dłuższą wymianę i przejął kontrolę nad setem.
Hurkacz wrócił do gry i wyrównał
Po przełamaniu Hurkacz musiał jeszcze potwierdzić przewagę własnym serwisem. Nie było łatwo, bo zaczynał gema od 0:30, ale zachował spokój i utrzymał podanie. Ten moment pokazał, że wrócił do meczu nie tylko wynikiem, lecz także mentalnie.
Od tej chwili to Berrettini miał większy problem z odwróceniem przebiegu seta. Polak serwował coraz pewniej i nie dawał rywalowi przestrzeni do ataku. W dziewiątym gemie wykorzystał pierwszą piłkę setową i wygrał drugą partię 6:3.
Decydujący set pełen napięcia
Trzecia partia zaczęła się od wyrównanej walki, ale przy stanie 1:1 Hurkacz znów mocno zaatakował przy podaniu przeciwnika. Berrettini miał problemy z poruszaniem się po korcie i ustawianiem do uderzeń, a Polak wykorzystał tę chwilę bez wahania.
Przełamanie dało Hurkaczowi prowadzenie i postawiło go bliżej zwycięstwa. Włoch nie zamierzał jednak rezygnować. Najtrudniejszy moment dla Polaka przyszedł w ósmym gemie. Berrettini naciskał, miał szansę na przełamanie, ale Hurkacz wyszedł z opresji i podwyższył prowadzenie na 5:3.
Półfinał z synem mistrza świata
Berrettini utrzymał jeszcze własny serwis, ale po zmianie stron Hurkacz zagrał bardzo pewnie. Szybko wypracował trzy piłki meczowe i zakończył spotkanie przy pierwszej okazji. Cały pojedynek trwał godzinę i 58 minut.
W półfinale Polak zmierzy się z Romanem Andresem Burruchagą. Argentyńczyk, rozstawiony w Cagliari z numerem czwartym, zajmuje 59. miejsce w rankingu ATP. Jest synem Jorge Burruchagi, strzelca zwycięskiego gola dla Argentyny w finale piłkarskich mistrzostw świata w 1986 roku.
Cagliari może dać Hurkaczowi ważny awans
Turniej Sardegna Open potrwa do niedzieli 3 maja. Do zdobycia jest 175 punktów rankingowych oraz premia finansowa w wysokości 43,6 tysiąca euro dla zwycięzcy.
Dla Hurkacza najważniejsze są jednak mecze i punkty potrzebne do odbudowy pozycji. Współpraca z Gillesem Cervarą trwa od kilkunastu dni, a zwycięstwo nad Berrettinim może być jednym z pierwszych mocnych sygnałów, że Polak zaczyna wracać na właściwe tory.