Iga Świątek potrzebowała efektownej odpowiedzi po trudnym meczu z Caty McNally i właśnie taką odpowiedź dała. W trzeciej rundzie turnieju WTA w Rzymie Polka rozbiła Elisabettę Cocciaretto 6:1, 6:0, a jej występ wyglądał jak pokaz siły przed starciem, które wzbudzi znacznie większe emocje.
Iga Świątek szybko ustawiła mecz z Elisabettą Cocciaretto
Poprzednie spotkanie w Rzymie kosztowało Świątek sporo energii. Polka przez ponad dwie i pół godziny musiała walczyć z Caty McNally, a zwycięstwo zapewniła sobie dopiero po trzech setach. Niedzielne starcie z Cocciaretto miało więc pokazać, czy był to tylko trudniejszy dzień, czy sygnał większych problemów.
Odpowiedź przyszła błyskawicznie. Świątek od początku narzuciła wysokie tempo, przełamała rywalkę i szybko odskoczyła na 3:0. Reprezentantka gospodarzy nie potrafiła znaleźć sposobu na agresywną, dokładną grę Polki, która odbierała jej czas na reakcję i regularnie zmuszała do błędów. Pierwszy set trwał tylko około pół godziny i zakończył się wynikiem 6:1.
Deszcz nie wybił Polki z rytmu
Druga partia rozpoczęła się w podobnym stylu. Świątek znów szybko przejęła kontrolę i objęła prowadzenie 2:0. W trzecim gemie mecz został na chwilę przerwany z powodu opadów deszczu, ale pauza nie trwała długo. Po kilku minutach tenisistki wróciły na kort, a Polka nie straciła koncentracji.
To był jeden z najważniejszych sygnałów z tego spotkania. Świątek nie pozwoliła, by krótka przerwa zmieniła przebieg meczu. Po wznowieniu nadal grała pewnie, konsekwentnie i bez zbędnych przestojów. Cocciaretto nie była w stanie odwrócić dynamiki rywalizacji, a kolejne gemy tylko powiększały przewagę faworytki.
Demolka w trzeciej rundzie WTA Rzym
Ostatecznie Świątek wygrała 6:1, 6:0 i awansowała do czwartej rundy w bardzo przekonującym stylu. Wynik pokazuje skalę dominacji, ale równie ważny był sposób, w jaki Polka kontrolowała wydarzenia na korcie. Po wymagającym meczu z McNally dostała spotkanie, w którym sama od początku do końca dyktowała warunki.
Takie zwycięstwo może mieć znaczenie nie tylko rankingowe czy turniejowe. Świątek potrzebowała szybkiego, czystego meczu, by odzyskać rytm i uniknąć kolejnego fizycznego maratonu. W Rzymie, gdzie warunki potrafią być zmienne, a terminarz wymaga ciągłej gotowości, oszczędność sił przed następną rundą jest bardzo cenna.
Naomi Osaka i Tomasz Wiktorowski czekają w kolejnej rundzie
W czwartej rundzie Świątek zmierzy się z Naomi Osaką. To nazwisko samo w sobie gwarantuje duże zainteresowanie, ale dodatkowym kontekstem będzie obecność Tomasza Wiktorowskiego w sztabie Japonki. Były trener Polki zna jej grę doskonale, dlatego to spotkanie zapowiada się jako jeden z najciekawszych pojedynków tej fazy turnieju.
Świątek i Osaka mają za sobą mecze, które kibice dobrze pamiętają. Obie potrafią grać tenis oparty na sile, presji i szybkim przejmowaniu inicjatywy, choć robią to w inny sposób. Polka po zwycięstwie nad Cocciaretto pokazała, że potrafi wejść na bardzo wysoki poziom od pierwszych piłek. Teraz będzie musiała potwierdzić to przeciwko rywalce o znacznie większych możliwościach.