Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy Rolanda Garrosa, choć sam wynik może sugerować spokojniejszy mecz, niż rzeczywiście oglądaliśmy. Polka pokonała Sarę Bejlek 6:2, 6:3, ale przez dużą część spotkania musiała walczyć nie tylko z rywalką, lecz także z własnymi błędami i nierównym serwisem. Były jednak elementy, które mogły się podobać, zwłaszcza odważne skróty.
Iga Świątek z awansem do trzeciej rundy Rolanda Garrosa
Iga Świątek rozpoczęła tegorocznego Rolanda Garrosa od pewnego zwycięstwa nad Emerson Jones, a w drugiej rundzie czekała na nią Sara Bejlek. Czeszka wcześniej pokonała Sloane Stephens i mogła podejść do meczu z faworytką bez większej presji. Dla obu tenisistek było to pierwsze bezpośrednie spotkanie, a zdecydowaną kandydatką do awansu była oczywiście zawodniczka z Raszyna.
Polka weszła w mecz spokojnie. Nie forsowała tempa, grała z marginesem bezpieczeństwa i szybko wypracowała przełamanie. Prowadzenie 2:0 nie dało jej jednak pełnej kontroli, bo już po chwili pojawiły się problemy z pierwszym podaniem. Świątek nie potrafiła potwierdzić przewagi, a próby zmiany rytmu gry kończyły się kilkoma prostymi błędami.
Serwis sprawiał Polce sporo kłopotów
Pierwszy set długo nie był pokazem płynnego tenisa. Obie zawodniczki miały słabsze momenty, a wymiany często kończyły się nieczystymi zagraniami. Świątek jako pierwsza uporządkowała grę, ponownie odebrała serwis Bejlek i odskoczyła na 4:1. W kolejnych gemach było widać, że ma większą siłę uderzeń z głębi kortu i potrafi dyktować tempo zarówno forhendem, jak i bekhendem.
Mimo przewagi Polka nie zamknęła seta przy własnym podaniu. Bejlek rozegrała kilka dobrych akcji, a Świątek znów pomogła jej błędami serwisowymi. Dwa podwójne błędy w jednym gemie były wyraźnym sygnałem, że ten element nie działa tak, jak powinien. Ostatecznie faworytka wygrała partię przy returnie, ale końcówka zostawiła sporo materiału do analizy.
Skróty Świątek były najciekawszym elementem meczu
Drugi set rozpoczął się w nietypowy sposób. Świątek zagrała bardzo kombinacyjnie i w jednym gemie aż cztery razy sięgnęła po skrót. Trzy takie akcje przyniosły jej punkt, co było jednym z najbardziej efektownych fragmentów meczu. Takie urozmaicenie gry mogło się podobać, bo Polka nie ograniczała się do wymian zza linii końcowej i próbowała wytrącać rywalkę z rytmu.
Świątek znów przełamała na 2:0, ale podobnie jak w pierwszym secie nie utrzymała od razu przewagi. Bejlek, choć nie grała na szczególnie wysokim poziomie, korzystała z prezentów. Polka popełniała wiele niewymuszonych błędów, a jej serwis nadal nie dawał spokoju. Od stanu 1:4 Czeszka wygrała dwa gemy z rzędu i na chwilę przedłużyła emocje.
Kolejna rywalka: Linette albo Ostapenko
Końcówka należała już jednak do Świątek. Sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych podniosła poziom, grała uważniej i dokończyła mecz bez dopuszczenia do większych komplikacji. Wynik 6:2, 6:3 daje awans, ale nie zmienia faktu, że w jej grze było sporo nierówności.
Najważniejsze dla Polki jest pozostanie w turnieju. W trzeciej rundzie zmierzy się z Magdą Linette albo Jeleną Ostapenko. Przed kolejnym meczem sztab Francisco Roiga będzie miał nad czym pracować, szczególnie przy serwisie i ograniczeniu prostych błędów. Jednocześnie spotkanie z Bejlek pokazało, że Świątek nawet przy słabszych fragmentach potrafi znaleźć sposób na zwycięstwo.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY