W Falubazie Zielona Góra napięcie nie spada, choć drużyna po słabym początku sezonu pokazała w Lublinie lepszą formę. Kibice z grupy Fanatycy Naszego Falubazu zapowiedzieli, że bojkot będzie kontynuowany. W piątek, podczas meczu z Włókniarzem Częstochowa, doping ponownie ma nie wrócić na stadion.
Konflikt w Falubazie trwa mimo lepszego meczu w Lublinie
Stelmet Falubaz Zielona Góra rozpoczął sezon w PGE Ekstralidze od trzech porażek. Sportowy kryzys zbiegł się z napiętą atmosferą wokół klubu, bo część kibiców pozostaje w ostrym sporze z prezesem Adamem Golińskim.
Fani skupieni wokół grupy Fanatycy Naszego Falubazu zarzucają działaczowi między innymi łamanie wcześniejszych ustaleń dotyczących ich funkcjonowania podczas meczów. Protest rozpoczął się już wcześniej, a podczas spotkania z GKM-em Grudziądz najbardziej zaangażowani kibice nie zasiedli na trybunach. Zamiast tego pojawili się na górce za drugim łukiem, poza bramą stadionu.
Bojkot odbił się na frekwencji
Mecz z GKM-em, mimo początku sezonu i dużego znaczenia dla Falubazu, obejrzało z trybun tylko około 4,5 tysiąca osób. To wyraźny sygnał, że konflikt ma realny wpływ na atmosferę wokół klubu.
Sytuację dodatkowo zaostrzył klubowy komunikat po wydarzeniach związanych z treningiem drużyny. Falubaz informował o próbie nieuprawnionego wejścia do parku maszyn i wyraził sprzeciw wobec takich działań. Kibice nie przyjęli tego stanowiska jako wyjaśnienia, a spór jeszcze bardziej się pogłębił.
Fanatycy Naszego Falubazu zapowiadają dalszy protest
W najnowszym oświadczeniu grupa FNF jasno przekazała, że nie zamierza wracać na trybuny tylko dlatego, że drużyna lepiej zaprezentowała się w Lublinie. Kibice podkreślają, że ich sprzeciw nie jest wymierzony w zawodników.
Według nich protest dotyczy prezesa i sposobu zarządzania klubem. Fani zaznaczyli, że nadal będą domagać się odejścia Golińskiego. W piątek podczas domowego meczu z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa gniazdo ma pozostać puste, a doping nie będzie prowadzony.
Kibice domagają się odpowiedzi
FNF zarzuca prezesowi, że nie wyjaśnił dostatecznie sprawy rzekomego wtargnięcia i nie przedstawił nagrań, które potwierdzałyby wersję klubu. Grupa krytykuje też decyzję o zwiększeniu ochrony podczas meczu z GKM-em.
W komunikacie kibice odnieśli się również do kwestii toru. Ich zdaniem klub nie odpowiedział na uwagi zawodników, którzy mieli wskazywać różnice między nawierzchnią przygotowywaną na treningi i tą, na której rozgrywane są zawody.
Adam Goliński broni swoich decyzji
Prezes Falubazu odniósł się do zarzutów jeszcze przed meczem z GKM-em. Tłumaczył, że musi działać zgodnie z prawem i nie może zgodzić się na sytuację, w której dla oprawy spotkania ktoś przedstawia go jako osobę łamiącą przepisy.
Goliński nie zadeklarował rezygnacji. Podkreślił, że jego zadaniem jest utrzymanie stabilności sportowej, organizacyjnej i finansowej klubu. Zaznaczył też, że bierze odpowiedzialność za podejmowane decyzje i chce, by Falubaz funkcjonował bezpiecznie.
Włókniarz przyjeżdża do Zielonej Góry. Falubaz potrzebuje punktów
Na tle konfliktu klub czeka bardzo ważny mecz. Falubaz po trzech kolejkach nie ma jeszcze punktu i zajmuje siódme miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. Piątkowe spotkanie z ostatnim Włókniarzem Częstochowa może być dla zielonogórzan najlepszą okazją na przełamanie.
Po dwóch bardzo słabych występach drużyna pokazała poprawę w Lublinie, gdzie przegrała z mistrzem Polski tylko 42:48. Sportowo pojawił się więc powód do ostrożnego optymizmu, ale atmosfera na stadionie nadal będzie daleka od normalnej. Bojkot trwa, a Falubaz musi walczyć jednocześnie o punkty i spokój wokół klubu.