Nie tylko trzy punkty po meczu z Legią okazały się dla Zagłębia Lubin ważne. Po spotkaniu wrócił jeszcze temat jednej z decyzji sędziowskich, która wzbudziła spore wątpliwości. Klub z Lubina zareagował, złożył protest i dopiął swego, bo Komisja Ligi uznała, że Jasmin Burić został ukarany niesłusznie.
W poprzedniej kolejce Ekstraklasy Zagłębie Lubin podejmowało Legię Warszawa i wygrało 1:0 po bramce Rafała Adamskiego. Mecz był zacięty, a sędzia Kōki Nagamine pokazał w jego trakcie pięć żółtych kartek. Jedna z nich trafiła do Jasmina Buricia i to właśnie ta decyzja wywołała największe zamieszanie.
W 85. minucie bramkarz Zagłębia złapał piłkę, a chwilę później doszło do kontaktu z Damianem Szymańskim. Arbiter nie podyktował rzutu karnego, co od razu rodziło pytanie, za co właściwie ukarał golkipera gospodarzy. Sytuacja była niejasna już w trakcie meczu, a po jego zakończeniu kontrowersje wcale nie ucichły.
Dlaczego żółta kartka dla Jasmina Buricia została cofnięta?
Zagłębie zdecydowało się złożyć protest, a sprawa trafiła do Komisji Ligi. Po analizie stanowiska klubu i opinii Kolegium Sędziów PZPN zapadła decyzja korzystna dla zespołu z Lubina. Kartka pokazana Buriciowi została anulowana, co oznacza, że formalnie uznano ją za niebyłą.
Tym samym potwierdzono, że w tej sytuacji doszło do błędu sędziowskiego. Dla klubu miało to znaczenie nie tylko symboliczne. Każde napomnienie może przecież wpływać na sytuację zawodnika w kolejnych kolejkach, dlatego takie rozstrzygnięcie było dla Zagłębia istotne również z praktycznego punktu widzenia.
Co wydarzyło się w końcówce meczu Zagłębia z Legią?
Sama sytuacja z 85. minuty od początku wyglądała nietypowo. Burić przejął piłkę, a potem wpadł w zawodnika Legii. Skoro sędzia nie dopatrzył się przewinienia skutkującego rzutem karnym, pokazanie żółtej kartki musiało wynikać z innej interpretacji zdarzenia. Problem w tym, że długo nie było jasne, jaka dokładnie była podstawa tej decyzji.
To tylko zwiększyło zdziwienie wokół całego zajścia. Ostateczna decyzja Komisji Ligi rozwiała wątpliwości i pokazała, że protest Zagłębia miał solidne podstawy. Klub doprowadził do zmiany werdyktu, a sam bramkarz został oczyszczony z napomnienia.
Jak zareagowano po meczu w Lubinie?
Do pracy arbitra po końcowym gwizdku odniósł się także trener Zagłębia Leszek Ojrzyński. Szkoleniowiec nie krył niezadowolenia i dał do zrozumienia, że decyzje podejmowane podczas tego spotkania budziły jego duże zastrzeżenia. W jego ocenie takie mecze powinni prowadzić sędziowie z Polski.
Anulowanie kartki dla Buricia można więc odczytywać jako potwierdzenie, że część pretensji gospodarzy nie była bezpodstawna. Dla Zagłębia to dobra wiadomość po wygranym meczu, bo klub nie tylko dopisał sobie cenne punkty, ale też doprowadził do skorygowania decyzji, która mogła mieć konsekwencje w dalszej części sezonu.