Stelmet Falubaz Zielona Góra przegrał derby z Gezet Stalą Gorzów 38:52 i znów zostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Wynik zabolał, ale jeszcze mocniej uderzyły styl, napięcie w drużynie oraz postawa zawodników, którzy mieli ciągnąć zespół. Po meczu głos zabrał Adam Goliński, a jego słowa pokazały skalę rozczarowania w klubie.
Falubaz znów zawiódł w najważniejszym momencie
Derby w Gorzowie miały być dla Stelmet Falubazu Zielona Góra szansą na mocną odpowiedź po trudnym początku sezonu. Zamiast przełamania przyszła wysoka porażka, która jeszcze bardziej pogłębiła kryzys. Gezet Stal Gorzów była lepsza na własnym torze, wygrała 52:38 i pokazała, że zielonogórzanie wciąż nie potrafią znaleźć rytmu. Po sześciu meczach Falubaz ma tylko jedno zwycięstwo, więc trudno mówić już o pojedynczym potknięciu.
Adam Goliński po spotkaniu nie ukrywał emocji. Prezes Falubazu przyznał, że przed derbami liczył na reakcję liderów, zwłaszcza Leona Madsena i Dominika Kubery. Oczekiwał od nich agresji sportowej, charakteru i jazdy na poziomie, który pozwoliłby drużynie realnie powalczyć o zwycięstwo. Zamiast tego zobaczył kolejny mecz pełen bezradności, a porażkę określił jako przeżycie, którego nie chciałby powtarzać.
Leon Madsen pod ostrzałem po upadku Mitchella McDiarmida
Największe emocje wywołała sytuacja z czternastego biegu. Leon Madsen zakończył spotkanie z dorobkiem czterech punktów i bonusu, ale to nie liczby były najgorsze. Duńczyk doprowadził do upadku Mitchella McDiarmida, czyli zawodnika z własnej drużyny. Młody Australijczyk należy do nielicznych postaci Falubazu, które w ostatnich tygodniach dają sygnały rozwoju i walki, dlatego zdarzenie szczególnie mocno zdenerwowało sztab.
Grzegorz Walasek nie wytrzymał po tej akcji i doszło do ostrej wymiany zdań z Madsenem. Goliński również mówił o sprawie bardzo dosadnie. Wskazał, że zawodnik sprowadzony jako gwiazda nie może powodować upadku klubowego partnera, zwłaszcza młodego żużlowca, który próbuje budować swoją pozycję w zespole. Prezes nie zadeklarował jednak natychmiastowych decyzji personalnych przed kolejnym meczem, choć sama skala krytyki pokazuje, że pozycja Duńczyka jest coraz słabsza.
Dominik Kubera także rozczarowuje Falubaz
Madsen nie jest jedynym liderem, który znalazł się pod presją. Ogromnym zawodem pozostaje Dominik Kubera. Zawodnik, który miał wyjść z cienia Bartosza Zmarzlika i zostać jedną z twarzy Falubazu, w Gorzowie zdobył tylko punkt w trzech startach. W czwartym biegu został zastąpiony rezerwą taktyczną, co w jego przypadku było sytuacją wyjątkową, bo coś podobnego nie zdarzyło się od 2017 roku.
Goliński podkreślił, że problem dotyczy nie tylko wyniku, lecz także stylu. W jego ocenie Kubera przyjeżdża na mecze i wygląda tak, jakby nie był w stanie zrobić na torze tego, czego oczekuje od niego drużyna. Prezes zaznaczył przy tym, że ceni zawodnika i nadal w niego wierzy, ale nie chce oglądać go w takim położeniu. Te słowa pokazują, że w klubie narasta bezradność wobec formy jednego z najważniejszych transferów.
Kto odpowiada za skład Falubazu?
Po porażce wrócił także temat budowy drużyny. Coraz więcej emocji budzi pytanie, czy obecny skład Falubazu został właściwie zaprojektowany i kto ponosi za to odpowiedzialność. Goliński odniósł się do roli Piotra Protasiewicza, przypominając, że były trener miał duży udział w konstruowaniu zespołu oraz podpisaniu kontraktu z Madsenem.
Prezes wskazał, że skoro Protasiewicz zaufał Duńczykowi i zgodził się na dwuletnią umowę, to musiał wierzyć w jego sportową wartość. Taka wypowiedź brzmi jak próba uporządkowania odpowiedzialności za decyzje podjęte przed sezonem. Nie zmienia to jednak faktu, że z aktualnym kryzysem musi zmierzyć się obecny sztab i obecne władze klubu.
Walasek z zaufaniem, ale Falubaz potrzebuje mocnego lidera
Na koniec pojawił się temat przyszłości Grzegorza Walaska. Goliński przyznał, że Falubaz potrzebuje silnej postaci w roli trenera i lidera, który uporządkuje zespół, zbuduje w nim poczucie drużyny i mentalnie stanie ponad zawodnikami. W kontekście obecnych problemów brzmi to jak bardzo ważna diagnoza, bo zielonogórzanie wyglądają nie tylko słabo sportowo, lecz także chaotycznie jako grupa.
Jednocześnie prezes zapewnił, że klub nie planuje zmiany w sztabie szkoleniowym. Walasek ma zaufanie zarządu, ale powinien mocniej wejść w rolę przywódcy. Po derbach w Gorzowie przed Falubazem nie ma już prostych odpowiedzi. Wyniki są złe, liderzy zawodzą, atmosfera gęstnieje, a kolejny mecz może stać się testem nie tylko formy, ale też odporności całego klubu.