Kibice zgromadzeni w Olsztynie przeżyli prawdziwy rollercoaster emocji. Reprezentacja Polski po dramatycznym meczu zremisowała z Austrią 30:30 i dzięki zwycięstwu w pierwszym spotkaniu awansowała na Mistrzostwa Świata 2027. Decydujący cios zadał Michał Daszek, który trafił do siatki na trzy sekundy przed końcową syreną.
Austria postawiła Polaków pod ścianą
Po zwycięstwie 26:25 w Grazu można było mieć nadzieję, że reprezentacja Polski pójdzie za ciosem i przypieczętuje awans przed własną publicznością. Już pierwsze minuty rewanżu pokazały jednak, że Austriacy przyjechali do Olsztyna z jasnym planem odwrócenia losów dwumeczu. Goście szybko narzucili wysokie tempo, dobrze funkcjonowali w ataku pozycyjnym i po pięciu minutach prowadzili już 4:2. Polska odpowiadała głównie dzięki aktywności Arkadiusza Moryty, który skutecznie kończył akcje po wejściach skrzydłowych na koło, ale z każdą minutą Austriacy czuli się coraz pewniej.
Największe problemy zaczęły się około 20. minuty. Polska ofensywa kompletnie się zacięła, a ciężar kreowania gry praktycznie samodzielnie próbował brać na siebie Piotr Jędraszczyk. Kiedy brakowało jego indywidualnych wejść i odważnych decyzji, atak „Biało-Czerwonych” stawał w miejscu. Austria wykorzystała ten moment bezlitośnie i odskoczyła nawet na pięć bramek przewagi. Do przerwy było 13:17, a kibice mogli mieć poważne obawy, czy drużyna Joty Gonzaleza będzie w stanie wrócić do meczu. Polakom brakowało agresji w defensywie, ruchu bez piłki i odpowiedniego tempa w rozegraniu. Austriacy natomiast grali swobodnie i konsekwentnie wykorzystywali każdą lukę.
Druga połowa odmieniła reprezentację Polski
Po przerwie na parkiet wyszedł zupełnie inny zespół. Polacy zaczęli grać szybciej, agresywniej i przede wszystkim z większą energią w obronie. Efekty przyszły błyskawicznie. W 36. minucie zrobiło się 18:19, co oznaczało remis w całym dwumeczu. Nagle to Austria zaczęła mieć problemy z płynnością gry, a gospodarze napędzali się kolejnymi udanymi akcjami i interwencjami Marcela Jastrzębskiego. Bramkarz reprezentacji dał drużynie ogromny impuls, a po jednej z jego obron Arkadiusz Moryto wykończył kontrę, która dała Polsce prowadzenie 24:23.
W tym fragmencie meczu wydawało się, że momentum jest całkowicie po stronie Polaków. Austria zaczęła popełniać błędy, wróciły problemy widoczne już w pierwszym spotkaniu w Grazu, a gospodarze coraz pewniej kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Mimo to rywale nie odpuszczali. Duże problemy sprawiał Lukas Herburger, świetnie odnajdujący się na kole, szczególnie gdy Austria decydowała się na grę w siedmiu zawodników w polu. Dzięki temu mecz do samego końca pozostawał całkowicie otwarty.
Awans wyszarpany w ostatnich sekundach
Końcówka spotkania była prawdziwym testem nerwów. Austria wykorzystała fizyczną przewagę Tobiasa Wagnera, który zdobył dwie bardzo ważne bramki. Polska odpowiedziała akcjami Piotra Jędraszczyka, ale na minutę przed końcem ogromną szansę zmarnował Kamil Syprzak, nie wykorzystując rzutu karnego przy remisie w dwumeczu. W tamtym momencie sytuacja zrobiła się niezwykle niebezpieczna, bo jeden skuteczny atak Austrii mógł odebrać Polakom marzenia o mundialu.
Na szczęście rywale również nie wykorzystali swojej okazji. Reprezentacja Polski miała jeszcze ostatnią akcję i czternaście sekund na uratowanie awansu. Jota Gonzalez poprosił o czas, a jego zespół perfekcyjnie wykonał rozrysowany wariant. Szymon Sićko zachował zimną krew, dograł piłkę do Michała Daszka, a ten na trzy sekundy przed końcem rzucił gola, który eksplodował halę w Olsztynie. Polska zremisowała z Austrią 30:30 i po niezwykle dramatycznym dwumeczu wywalczyła awans na Mistrzostwa Świata 2027.