Reprezentacja Słowenii zapisała się w historii Ligi Narodów, zdobywając pierwszy medal w tych rozgrywkach. Drużyna Fabia Soliego szybko otrząsnęła się po półfinałowej porażce z Polską i w meczu o trzecie miejsce pokonała Japonię 3:1. Spotkanie było wyrównane, lecz w najważniejszych momentach więcej spokoju zachowali Europejczycy, którzy zakończyli turniej jednym z największych sukcesów w dziejach swojej siatkówki.
Słoweńcy przystępowali do rywalizacji z wyraźnym zamiarem wykorzystania kolejnej szansy na podium. Rok wcześniej również dotarli do meczu o brąz, ale wówczas przegrali z Brazylią. Tym razem nie chcieli powtórzyć tamtego scenariusza, choć musieli szybko odbudować się po zdecydowanej porażce 0:3 z reprezentacją Polski. Japonia także liczyła na medal, zwłaszcza że wcześniej dwukrotnie kończyła Ligę Narodów w czołowej trójce.
Słowenia lepiej wytrzymała końcówkę pierwszego seta
Początek spotkania potwierdził, że obie drużyny prezentowały zbliżony poziom. Wynik przez długi czas pozostawał bliski remisu, a żadna ze stron nie potrafiła zbudować bezpiecznej przewagi. Nieco częściej na prowadzeniu znajdowali się jednak Słoweńcy. W końcowej fazie pierwszej partii przyspieszyli grę, ograniczyli liczbę błędów i wykorzystali skuteczność Roka Mozicia oraz Nika Mujanovicia. Dzięki temu zwyciężyli 25:21.
Japończycy odpowiedzieli zdecydowanie w drugiej odsłonie. Szybko objęli prowadzenie 5:2 i przez dłuższy czas kontrolowali przebieg seta, lecz przeciwnicy stopniowo zmniejszali stratę. Azjaci ponownie odskoczyli przy wyniku 16:13, ale Słowenia także tym razem zdołała doprowadzić do remisu. O wyniku zdecydowała emocjonująca gra na przewagi. Więcej precyzji zachowali zawodnicy Laurenta Tilliego, którzy wygrali 28:26 i wyrównali stan meczu.
Słoweńcy odzyskali kontrolę nad spotkaniem
Trzecia partia rozpoczęła się od równej walki, lecz jako pierwsi większą przewagę wypracowali Słoweńcy. Seria pięciu kolejnych punktów pozwoliła im odskoczyć na 13:9. Japonia nie zamierzała rezygnować i w środkowej części seta odrobiła straty, jednak remis utrzymał się krótko. Zespół Soliego ponownie przejął inicjatywę i przed decydującymi akcjami miał trzy punkty przewagi.
W dalszej części obie reprezentacje zdobywały punkty naprzemiennie, co działało na korzyść prowadzącej Słowenii. Europejczycy nie pozwolili rywalom na kolejne odrobienie strat i zakończyli seta wynikiem 25:22. Znów kluczowa okazała się ich postawa w końcówce, gdy potrafili utrzymać wysoką skuteczność i nie tracili koncentracji po dłuższych wymianach.
Japonia nie doprowadziła do tie-breaka
Japończycy rozpoczęli czwartego seta z dużą energią, ponieważ tylko zwycięstwo mogło przedłużyć ich szanse na medal. Szybko wyszli na prowadzenie 7:3 i początkowo skutecznie utrzymywali przewagę. Słoweńcy zachowali jednak cierpliwość, poprawili grę blokiem i z czasem doprowadzili do wyrównania. W drugiej połowie partii to oni zaczęli dyktować warunki.
Przy wyniku 19:15 reprezentacja Słowenii znalazła się już bardzo blisko historycznego osiągnięcia. Drużyna Fabia Soliego nie pozwoliła sobie odebrać wypracowanej przewagi i wygrała 25:22. Ostatnia akcja przypieczętowała pierwszy medal Słoweńców w historii Ligi Narodów oraz zakończyła znakomitą serię Japonii w rozczarowujący sposób.
Azjaci przed fazą medalową mieli na koncie trzynaście kolejnych zwycięstw. Pierwszą porażkę ponieśli dopiero w półfinale, gdy po pięciu setach ulegli Stanom Zjednoczonym. Dzień później przegrali również ze Słowenią, przez co zakończyli rozgrywki poza podium. Europejczycy wykorzystali natomiast doświadczenia z poprzedniego sezonu i tym razem wygrali spotkanie, które zapewniło im miejsce w historii.