Letni transfer miał dać Motorowi Lublin więcej jakości na skrzydle, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Florian Haxha nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w zespole, a jego pozycja w hierarchii spadła do minimum. Coraz więcej wskazuje na to, że po zakończeniu sezonu drogi klubu i 24-letniego zawodnika po prostu się rozejdą.
W tym tekście przeczytasz o:
- nieudanym pobycie Floriana Haxhy w Motorze Lublin,
- planach klubu wobec skrzydłowego,
- jego sytuacji w drużynie Mateusza Stolarskiego,
- możliwym rozstaniu po sezonie,
- dotychczasowym bilansie zawodnika w Ekstraklasie.
Florian Haxha nie przekonał w Motorze Lublin
Florian Haxha trafił do Motoru Lublin podczas ubiegłorocznego letniego okna transferowego. Klub sięgał po niego po bardzo udanym sezonie w austriackim Kapfenbergu, gdzie skrzydłowy zwrócił na siebie uwagę dobrą grą i konkretnymi liczbami. Wcześniej wypracował sobie mocną pozycję na zapleczu tamtejszej elity, notując pięć goli i dwanaście asyst, co sprawiło, że stał się interesującym nazwiskiem na rynku.
W Lublinie liczono, że przełoży tę formę na występy w Ekstraklasie, ale taki scenariusz się nie spełnił. Zamiast regularnej walki o miejsce w składzie pojawiły się problemy z przebiciem się do kadry meczowej. Dziś trudno mówić o tym ruchu inaczej niż jako o transferze, który nie przyniósł oczekiwanych efektów.
Motor Lublin od dawna sygnalizował zmianę planów
Już pod koniec poprzedniego roku było jasne, że klub poważnie rozważa zakończenie tej współpracy. Zbigniew Jakubas otwarcie wskazywał, że Haxha przegrywa rywalizację o miejsce na boisku, a sztab ma do dyspozycji innych zawodników, którzy są wyżej w układance personalnej.
To właśnie dlatego skrzydłowy został wystawiony na listę transferową. W klubie dopuszczano dwa rozwiązania: wcześniejsze rozstanie albo wypożyczenie, które pozwoliłoby mu odbudować pozycję poza Lublinem. Od tamtej pory nie wydarzyło się jednak nic, co mogłoby odwrócić ten kierunek.
Haxha coraz dalej od składu zespołu Mateusza Stolarskiego
Sytuacja piłkarza w ostatnich tygodniach tylko potwierdza, że jego czas w Motorze dobiega końca. W siedmiu ostatnich meczach aż pięć razy nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Ostatni raz pojawił się na boisku 6 grudnia, kiedy zagrał w wyjazdowym spotkaniu z Arką Gdynia.
Później wystąpił jeszcze w rezerwach Motoru, które rywalizują na poziomie IV ligi. Zagrał tam w meczu zakończonym remisem 1:1 z Lewartem Lubartów. Taki ruch najlepiej pokazuje, jak daleko od pierwszego zespołu znalazł się zawodnik, który jeszcze niedawno miał być wzmocnieniem kadry ekstraklasowicza.
Rozstanie latem wydaje się najbardziej prawdopodobne
Choć w przypadku części piłkarzy Motoru przyszłość pozostaje otwarta, tutaj trudno dostrzec większe pole do zwrotu akcji. Florian Haxha nie odgrywa istotnej roli, nie dostaje minut i nie wygląda na to, by w najbliższym czasie miał wrócić do poważnej walki o skład. Na dziś najbardziej realny scenariusz zakłada jego odejście po sezonie.
Bilans skrzydłowego w barwach Motoru jest bardzo skromny. Od momentu transferu uzbierał pięć występów w Ekstraklasie i jeden w Pucharze Polski. Za każdym razem wchodził na murawę z ławki rezerwowych, co tylko podkreśla, jak niewielkie znaczenie miał dla drużyny. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku i zawiera opcję przedłużenia o kolejnych dwanaście miesięcy, ale obecnie nic nie wskazuje na to, by ten zapis miał mieć większe znaczenie dla jego przyszłości w Lublinie.