Afimico Pululu pożegnał się z Jagiellonią Białystok i kończy etap, który całkowicie odmienił jego karierę. Napastnik, w którego przy Słonecznej uwierzono mocniej niż gdziekolwiek wcześniej, odchodzi jako mistrz Polski, król strzelców Ligi Konferencji i jeden z najbardziej pożądanych ofensywnych piłkarzy Ekstraklasy. Wszystko wskazuje na to, że 27-latek wybierze zagraniczny kierunek, ale Widzew Łódź może spróbować wejść do gry argumentem, którego trudno nie zauważyć: ogromną pensją.
Afimico Pululu kończy piękną historię w Jagiellonii
Gdy Pululu trafiał do Jagiellonii, nie przychodził jako gotowa gwiazda ligi. Wcześniej regularnie strzelał przede wszystkim w młodzieżowych zespołach FC Basel, ale na wyższym poziomie nie zdołał jeszcze potwierdzić potencjału. Białostocki klub dał mu jednak przestrzeń, zaufanie i rolę, której potrzebował. Efekt przerósł oczekiwania. Już premierowy sezon zakończył z czternastoma golami, mistrzostwem Polski i statusem jednego z ulubieńców kibiców, a później dołożył do tego jeszcze tytuł króla strzelców Ligi Konferencji. Nawet gdy miewał słabsze okresy, nie znikał z radarów, bo jego siła, skuteczność i umiejętność gry pod presją były dla Jagiellonii niezwykle cenne.
Pożegnanie napastnika miało emocjonalny charakter. Pululu podziękował klubowi, kibicom, sztabowi, Łukaszowi Masłowskiemu i Adrianowi Siemieńcowi, podkreślając, że w Białymstoku dostał szansę oraz wiarę w swój potencjał od pierwszego dnia. Takie słowa dobrze oddają skalę więzi, która powstała między zawodnikiem a Jagiellonią. To nie jest zwykłe odejście piłkarza po wygaśnięciu kontraktu, lecz zamknięcie rozdziału, w którym obie strony mocno na sobie zyskały.
Widzew Łódź może powalczyć o napastnika?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada wyjazd Pululu z Polski. Jego pożegnalne słowa można odczytywać właśnie w ten sposób, zwłaszcza że wokół napastnika pojawia się zagraniczne zainteresowanie. Dla zawodnika po takim sezonie naturalnym krokiem może być liga, w której otrzyma lepsze warunki finansowe, większą ekspozycję albo szansę sprawdzenia się poza Ekstraklasą. Turcja, Francja czy inne rynki z wyższymi budżetami mogą wyglądać atrakcyjniej niż pozostanie w Polsce, nawet jeśli sam zawodnik będzie dobrze wspominał czas spędzony przy Słonecznej.
Mimo tego Widzew nie musi całkowicie rezygnować z walki. Łódzki klub był już łączony z Pululu, choć jego sytuację komplikuje brak pewności utrzymania w Ekstraklasie. Trudno przekonać takiego napastnika do projektu, który nie ma jeszcze gwarancji gry na najwyższym szczeblu. Jeśli jednak Widzew zostanie w lidze, może spróbować użyć argumentu finansowego. W ostatnim czasie klub pokazywał, że przy wsparciu Roberta Dobrzyckiego potrafi myśleć o warunkach wykraczających poza standardy wielu polskich drużyn.
Ogromna podwyżka mogłaby zmienić układ sił
W przestrzeni medialnej pojawiła się sugestia, że Pululu w Jagiellonii mógł zarabiać około 25 tysięcy euro miesięcznie, choć możliwe, że jego pensja była jeszcze niższa. Jeśli Widzew rzeczywiście chciałby wejść do gry, musiałby zaproponować mu wyraźnie większe pieniądze. Padały porównania do kontraktu Mirlinda Zeqiriego, który w Łodzi ma inkasować ponad 100 tysięcy euro miesięcznie. Przy takiej skali możliwości finansowych oferta dla Pululu mogłaby być dla niego czymś więcej niż tylko ciekawostką transferową.
To właśnie pieniądze mogą być jedynym argumentem, który pozwoliłby Widzewowi konkurować z zagranicą. Sportowo napastnik może otrzymać propozycje z lig mocniejszych lub bardziej prestiżowych. Finansowo polski klub z dużym zapleczem właścicielskim byłby jednak w stanie sprawić, że decyzja przestałaby być oczywista. Dla Pululu byłby to wybór między dalszym rozwojem poza krajem a bardzo korzystnym kontraktem w lidze, którą zna i w której udowodnił swoją wartość.
Lech Poznań kalkuluje inaczej niż Widzew
Wcześniej Pululu był przymierzany również do Lecha Poznań. Taki ruch miałby logikę sportową, bo Kolejorz potrzebuje zawodników gotowych do gry o najwyższe cele, a napastnik Jagiellonii zna Ekstraklasę i potrafi być skuteczny w Europie. Różnica polega jednak na tym, że Lech zwykle kalkuluje bardziej ostrożnie. Nawet jeśli mistrza Polski stać na wysoką pensję, klub z Poznania rzadziej wchodzi w finansowe licytacje, które mogłyby zaburzyć strukturę płac.
Widzew, jeśli zapewni sobie utrzymanie, może być pod tym względem bardziej nieprzewidywalny. Oferta z Łodzi mogłaby zostać zbudowana nie tylko wokół pensji, lecz także wokół roli lidera projektu i twarzy ofensywy. Pytanie, czy taki pakiet wystarczy piłkarzowi, który po mistrzostwie Polski i europejskich występach może chcieć sprawdzić się na innym rynku. Na dziś zagranica nadal wydaje się bardziej naturalnym wyborem.
Pululu ma komfort wyboru
Największą siłą Pululu jest obecnie to, że odchodzi jako wolny zawodnik. Nowy klub nie będzie musiał płacić Jagiellonii kwoty odstępnego, więc większą część budżetu może przeznaczyć na pensję, premię za podpis i bonusy. To sprawia, że napastnik znajduje się w bardzo wygodnym położeniu. Może spokojnie porównać oferty, wybrać najlepszy projekt i nie spieszyć się z decyzją bardziej, niż wymaga tego letnie okno.
Jagiellonia traci piłkarza, który zostawił po sobie mocny ślad, ale Pululu zapracował na ten moment. W Białymstoku dostał szansę, wykorzystał ją i stał się zawodnikiem, o którego mogą walczyć kluby z większymi możliwościami. Widzew może spróbować skusić go wielkimi pieniędzmi, lecz jeśli napastnik naprawdę powiedział Polsce „do zobaczenia”, jego następny rozdział najpewniej zostanie napisany już poza Ekstraklasą.