W Realu Madryt znów zrobiło się gorąco, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o wynik El Clasico. Przed prestiżowym meczem z FC Barceloną drużyną wstrząsnął konflikt między Federico Valverde a Aurelienem Tchouamenim, po którym Urugwajczyk trafił do szpitala. Gdy szczegóły sprawy wypłynęły do mediów, klub rozpoczął poszukiwania osoby odpowiedzialnej za przeciek. Hiszpańskie media wskazują, że podejrzenia padły na Daniego Ceballosa.
Real Madryt musiał gasić pożar przed El Clasico
Zamiast spokojnie przygotowywać się do meczu z Barceloną, piłkarze Realu Madryt zajmowali się wewnętrznym konfliktem. Według doniesień doszło do bezpośredniego starcia Valverde z Tchouamenim, a sytuacja zakończyła się poważnie dla Urugwajczyka. Pomocnik miał rozciętą głowę, trafił do szpitala i zabrakło go w kadrze na spotkanie z mistrzami Hiszpanii, które Królewscy przegrali 0:2.
Po medialnym wycieku klub zareagował oficjalnie i zapowiedział konsekwencje wobec zawodników uczestniczących w zajściu. Kary rzeczywiście zostały nałożone, a Valverde i Tchouameni mają zapłacić po 500 tysięcy euro. Trener Alvaro Arbeloa poszedł jednak krok dalej. Podczas konferencji prasowej stwierdził, że osoba, która przekazała informacje mediom, zdradziła Real Madryt. To jasno pokazało, że w klubie równie poważnie potraktowano sam przeciek, jak i konflikt między piłkarzami.
Dani Ceballos miał ujawnić szczegóły mediom
Według portalu estadiodeportivo.com po kilku dniach ustaleń w Madrycie zidentyfikowano osobę, która miała przekazać sprawę dziennikarzom. Doniesienia wskazują na Ceballosa. Pomocnik miał zdecydować się na taki krok w związku z napiętymi relacjami z Arbeloą, który od pewnego czasu pomija go przy ustalaniu składu.
Sytuacja Ceballosa w Realu jest coraz trudniejsza. Szkoleniowiec wyraźnie woli stawiać na Thiago Pitarcha z akademii niż na 29-letniego pomocnika. To dla doświadczonego zawodnika bolesny sygnał, bo nie tylko traci minuty, lecz także pozycję w hierarchii drużyny. Jeśli rzeczywiście to on odpowiada za przeciek, jego relacje z klubem mogą być już praktycznie nie do naprawienia.
Przyszłość Ceballosa w Madrycie coraz bardziej wątpliwa
Kontrakt Ceballosa obowiązuje do czerwca 2027 roku, ale obecna sytuacja sugeruje, że może nie wypełnić umowy. Pomocnik w tym sezonie rozegrał 22 mecze we wszystkich rozgrywkach, nie zdobył bramki i nie zanotował asysty. Przy ograniczonej roli sportowej oraz konflikcie z trenerem jego odejście wydaje się coraz bardziej prawdopodobne.
Afera w szatni Realu Madryt może więc mieć więcej konsekwencji niż tylko finansowe kary dla Valverde i Tchouameniego. Klub przed końcówką sezonu musi poradzić sobie z napięciami wewnątrz zespołu, a Ceballos może stać się pierwszą ofiarą szerszych porządków. W Madrycie szczególnie źle znosi się wynoszenie spraw z szatni do mediów, dlatego jeśli doniesienia się potwierdzą, pomocnikowi trudno będzie odzyskać zaufanie.