Górnik Łęczna nie uratował sezonu i po porażce z Odrą Opole stracił ostatnie matematyczne szanse na utrzymanie. Drużyna z Lubelszczyzny przegrała 0:2 i dołączyła do GKS-u Tychy oraz Znicza Pruszków, które wcześniej pożegnały się z I ligą. To bolesny upadek klubu, który jeszcze cztery lata temu grał w Ekstraklasie.
Górnik Łęczna nie dźwignął się po fatalnej jesieni
Poprzedni sezon dawał w Łęcznej podstawy do optymizmu, bo Górnik był blisko miejsc barażowych i mógł myśleć o walce o powrót do Ekstraklasy. Obecne rozgrywki szybko jednak pokazały zupełnie inny obraz drużyny. Zespół od początku ugrzązł w dolnej części tabeli, a jesień zakończył na ostatnim miejscu z dorobkiem zaledwie 11 punktów. Tak słaby start sprawił, że zimą klub musiał działać zdecydowanie.
Władze Górnika postawiły na Jurija Szatałowa, który wrócił do pracy trenerskiej po długiej przerwie. Do kadry dołączyli też nowi zawodnicy, między innymi Rafał Wolsztyński i Jakub Myszor. Wiosną wyniki rzeczywiście wyglądały lepiej, ale strata z pierwszej części sezonu była zbyt duża. Górnik długo pozostawał w grze o utrzymanie, lecz przed 33. kolejką potrzebował już niemal idealnego scenariusza: dwóch zwycięstw, potknięć Stali Mielec oraz poprawienia bilansu bramkowego.
Odra Opole przekreśliła ostatnie nadzieje
Decydujący cios przyszedł w sobotnim meczu z Odrą Opole. Rywale nie walczyli już o konkretną stawkę, ale zagrali skutecznie i wywieźli z Łęcznej zwycięstwo 2:0. Bramki Michała Feliksa i Szymona Midy zamknęły gospodarzom drogę do utrzymania jeszcze przed ostatnią kolejką sezonu.
Dla Górnika oznacza to powrót do II ligi po raz pierwszy od sezonu 2019/2020. Spadek boli tym bardziej, że klub niedawno występował na najwyższym poziomie rozgrywkowym i wydawało się, że może utrzymać pozycję solidnego zespołu z zaplecza Ekstraklasy. Zamiast tego w Łęcznej trzeba będzie budować drużynę od nowa, już w trudniejszych realiach.
Trudne lato przed klubem z Lubelszczyzny
Górnik kończy sezon jako jedna z największych negatywnych historii I ligi. Zimą udało się poprawić organizację i punktowanie, ale nie na tyle, by naprawić błędy z jesieni. Tabela nie zostawiła miejsca na usprawiedliwienia, bo drużyna przez większość rozgrywek była zmuszona gonić rywali, a w końcówce zabrakło jej skuteczności i czasu.
Teraz najważniejsze pytanie brzmi, czy klub potrafi szybko otrząsnąć się po spadku. Powrót do I ligi nie będzie prosty, bo II liga bywa wymagająca organizacyjnie i sportowo. W Łęcznej muszą wyciągnąć wnioski z sezonu, w którym od marzeń o barażach do Ekstraklasy przeszli do bolesnej degradacji.