Szymon Walków i Sergio Martos Gornes wrócili do wspólnej gry po długiej przerwie i od razu stworzyli duet, który trudno zatrzymać. Po triumfie w Ostrawie polsko-hiszpańska para wygrała także turniej ATP Challenger w Tunisie. Finał zaczął się dla nich fatalnie, ale zakończył efektownym zwrotem i zwycięstwem w super tie-breaku.
Drugi tytuł z rzędu po długiej przerwie
Walków i Martos Gornes przez półtora roku nie występowali razem, więc ich ostatnia seria może robić jeszcze większe wrażenie. Na przełomie kwietnia i maja wygrali turniej ATP Challenger w Ostrawie, a niecałe dwa tygodnie później potwierdzili wysoką formę w Tunezji. W finale imprezy w Tunisie pokonali Hynka Bartona i Michaela Vrbensky’ego 1:6, 7:5, 10-8.
Początek meczu nie zapowiadał sukcesu najwyżej rozstawionej pary. Czesi od razu przejęli kontrolę, wygrali trzy pierwsze gemy i szybko narzucili własne warunki. Walków i Martos Gornes zdołali zdobyć tylko jednego gema, po czym rywale znów odskoczyli i zamknęli pierwszego seta wynikiem 6:1. Polak i Hiszpan musieli więc nie tylko poprawić grę, lecz także zatrzymać rozpędzonych przeciwników.
Finał rozstrzygnął super tie-break
W drugiej partii sytuacja również długo wyglądała niebezpiecznie. Barton i Vrbensky prowadzili 3:1 z przewagą przełamania, ale Walków i Martos Gornes stopniowo wrócili do meczu. Kluczowy okazał się ósmy gem, w którym odrobili stratę i doprowadzili do remisu 4:4. Później nie wykorzystali pierwszej piłki setowej, ale zachowali spokój i przy kolejnej okazji dopięli swego, wygrywając seta 7:5.
O tytule zdecydował super tie-break. Tam emocje zmieniały się z punktu na punkt, a po obu zmianach stron wynik był remisowy. Czeski duet odskoczył na 8-6 i znalazł się bardzo blisko zwycięstwa, jednak końcówka należała do Walkowa i Martosa Gornesa. Polsko-hiszpańska para zdobyła cztery punkty z rzędu, wygrała 10-8 i mogła świętować drugi challengerowy tytuł z rzędu.
Walków blisko awansu do czołowej 150 rankingu
Triumf w Tunisie będzie miał dla Walkowa wymierne znaczenie rankingowe. Polak awansuje w klasyfikacji deblistów ATP i znajdzie się blisko najlepszej 150. To ważny krok w sezonie, w którym regularne sukcesy w challengerach mogą otworzyć drogę do mocniejszych turniejów.
Finał w Tunisie pokazał też, że Walków i Martos Gornes potrafią wygrywać nie tylko wtedy, gdy od początku kontrolują mecz. Tym razem musieli odbudować się po bardzo słabym secie, odrobić stratę w drugiej partii i wytrzymać presję w super tie-breaku. Takie zwycięstwa budują serię, ale też pewność, że ten duet może jeszcze długo liczyć się w walce o kolejne tytuły.