Latem 2025 roku Lechia Gdańsk była przekonana, że dopięła transfer jednego z najbardziej perspektywicznych młodych obrońców ukraińskiej Premier-lihi. Wszystkie znaki wskazywały, że Witalij Roman dołączy do drużyny prowadzonej przez Johna Carvera. Strony wymieniły dokumenty i osiągnęły porozumienie finansowe dotyczące rocznego wypożyczenia. Finalnie jednak zawodnik nie zagrał w barwach gdańszczan nawet minuty – a sprawa przerodziła się w konflikt, który wkrótce trafi do sądu.
Uzgodniona kwota i niedotrzymany termin płatności
Ruch Lwów i Lechia porozumiały się co do konstrukcji transakcji:
-
350 tys. euro za wypożyczenie,
-
350 tys. euro obowiązkowego wykupu po roku,
-
pełna wartość operacji: 700 tys. euro.
Kluczowym elementem było to, że pierwsza rata – dotycząca wypożyczenia – miała wpłynąć na konto Ukraińców do 18 sierpnia 2025 roku. Bez tej płatności rejestracja piłkarza w Ekstraklasie była niemożliwa. Ostatecznie przelew nie został wykonany, przez co zawodnik formalnie nie stał się częścią Lechii, a Ruch Lwów nie otrzymał żadnych środków.
Roman zawieszony między klubami
Cała sytuacja postawiła 22-letniego defensora w wyjątkowo trudnym położeniu. Obrońca przygotowywał się do przeprowadzki do Polski, jednak wobec braku dopełnienia formalności musiał wrócić do macierzystego klubu. Ruch Lwów nie tylko nie dostał pieniędzy, ale także stracił możliwość zaplanowania zmian kadrowych, które miały uwzględniać odejście defensora.
Klauzula karna i brak chęci kompromisu
W umowie znajdował się również zapis, który mógł dodatkowo zmobilizować Lechię do działania. Przewidywał on 100 tysięcy euro kary za niedotrzymanie terminu płatności. Mimo to – jak donoszą ukraińskie i polskie źródła – klub z Gdańska nie wykazał inicjatywy, by polubownie rozwiązać problem lub uregulować zaległość.
Ruch Lwów próbował prowadzić rozmowy, licząc na szybkie naprawienie sytuacji. Jednak brak reakcji ze strony Lechii sprawił, że cierpliwość ukraińskiego klubu się wyczerpała.
Pozew jeszcze przed końcem roku
Ukraiński klub zdecydował się wejść na drogę prawną. Pozew przeciwko Lechii Gdańsk ma zostać złożony najpóźniej do końca 2025 roku.
Sprawa może dotyczyć:
-
zapłaty należnej pierwszej raty,
-
wyegzekwowania kary umownej,
-
ewentualnych roszczeń dodatkowych wynikających z zerwania porozumienia.
Kolejne problemy w Gdańsku?
Konflikt z Ruchem Lwów wpisuje się w szerzej obserwowane trudności organizacyjne i finansowe, z którymi Lechia mierzy się od dłuższego czasu. Spór może oznaczać dla klubu:
-
dodatkowe koszty w przypadku przegranej,
-
ryzyko sankcji finansowych,
-
dalsze nadszarpnięcie reputacji na rynku transferowym.
Jeśli sprawa trafi przed międzynarodowe organy arbitrażowe, postępowanie może potrwać miesiące, a nawet lata, a jego skutki będą zależeć od kompletności dokumentacji obu stron.
Roman wciąż bez pewnej przyszłości
Sam zawodnik również pozostaje w zawieszeniu. Choć formalnie jest graczem Ruchu Lwów, lato spędził w oczekiwaniu na transfer, który nie doszedł do skutku z przyczyn niezależnych od niego. W kolejnych miesiącach może liczyć na powrót do regularnej gry, ale całe zamieszanie z pewnością wpłynęło na jego sytuację sportową i mentalną.