W FC Barcelona coraz wyraźniej widać, że lato może przynieść nie tylko korekty w polu, ale też ważne decyzje dotyczące bramkarzy. Choć pozycja numer jeden wydaje się jasna, w klubie rosną wątpliwości wobec tego, jak zabezpieczona jest ta strefa na wypadek problemów podstawowego golkipera. To sprawia, że przyszłość Wojciecha Szczęsnego zaczyna budzić coraz większe zainteresowanie.
W obecnym układzie hierarchia między słupkami jest czytelna. Joan Garcia pozostaje pierwszym wyborem, a Szczęsny pełni funkcję jego bezpośredniego zmiennika. Polak nie odgrywa więc roli podstawowego bramkarza, lecz ma być zabezpieczeniem na sytuacje awaryjne. W tym sezonie pojawiał się na boisku sporadycznie, co dobrze pokazuje jego miejsce w kadrze.
Sam kontrakt nie rozwiązuje jednak sprawy. Umowa Szczęsnego obowiązuje jeszcze przez rok, ale to nie oznacza pełnego spokoju. W Barcelonie mają doceniać jego znaczenie w szatni, doświadczenie i gotowość do zaakceptowania roli rezerwowego. Jednocześnie pojawiają się pytania, czy w przypadku dłuższej nieobecności Garcii klub mógłby czuć się w pełni bezpiecznie, opierając się wyłącznie na Polaku.
Barcelona analizuje rynek bramkarzy przed letnim oknem
To właśnie dlatego w klubie mają rozważać sprowadzenie nowego zmiennika. Nie chodzi o rewolucję na pozycji numer jeden, lecz o zwiększenie konkurencji i lepsze zabezpieczenie składu. W takim układzie Szczęsny mógłby znaleźć się w trudniejszym położeniu, bo jego rola przestałaby być tak oczywista jak obecnie.
Na razie trudno wskazać jeden konkretny kierunek. W medialnych spekulacjach pojawia się Alex Remiro z Realu Sociedad, ale jego nazwisko nie ma uchodzić za priorytet w planach Barcelony. To sugeruje, że klub dopiero analizuje dostępne rozwiązania i nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji co do tego, jaki profil bramkarza byłby najbardziej potrzebny.
Diego Kochen może dostać większą szansę
Wewnętrzną alternatywą pozostaje Diego Kochen. Młody bramkarz wyróżnia się w rezerwach i może okazać się kandydatem do odważniejszego przesunięcia w hierarchii. Taki ruch oznaczałby, że Barcelona spróbuje rozwiązać problem bez kosztownego wejścia na rynek i postawi na rozwój zawodnika z własnego zaplecza.
To scenariusz, który ma sens z punktu widzenia klubu stawiającego na młodych piłkarzy, ale wiąże się też z ryzykiem. Przeskok z rezerw do większej odpowiedzialności w pierwszym zespole nie zawsze przebiega płynnie, dlatego decyzja w tej sprawie będzie miała znaczenie nie tylko dla Kochena, ale także dla pozycji Szczęsnego.
Barcelona musi uporządkować także inne nazwiska
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że temat obsady bramki nie kończy się na duecie Garcia – Szczęsny. Formalnie piłkarzami Barcelony pozostają również Marc-André ter Stegen i Iñaki Peña. Obaj przebywają obecnie poza klubem, ale ich przyszłość nadal wymaga rozstrzygnięcia.
W przypadku Niemca problemem może być długość kontraktu, bo jego umowa obowiązuje jeszcze przez kilka lat. Z kolei przy Penii znaczenie mają nie tylko względy sportowe, lecz także relacje z trenerem. To sprawia, że Barcelona musi patrzeć na bramkę szerzej niż tylko przez pryzmat jednego transferu lub jednej decyzji personalnej.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Szczęsny utrzyma swoją pozycję jako pierwszy rezerwowy, czy też klub uzna, że potrzebuje innego rozwiązania. Na dziś jego doświadczenie i rola w szatni działają na jego korzyść, ale w Barcelonie coraz wyraźniej widać, że sentyment nie będzie najważniejszym argumentem przy układaniu kadry na kolejny sezon.