Max Verstappen po zakończeniu GP Miami musiał tłumaczyć się sędziom z manewru wykonanego przy wyjeździe z alei serwisowej. Holender przeciął białą linię i dostał pięć sekund kary, ale mimo tego utrzymał piątą pozycję, bo jeszcze większe konsekwencje poniósł Charles Leclerc.
Verstappen naruszył przepisy przy wyjeździe z alei serwisowej
Początek wyścigu w Miami nie ułożył się po myśli kierowcy Red Bull Racing. Verstappen po starcie obrócił bolid i spadł na dziewiąte miejsce, przez co już od pierwszych okrążeń musiał odrabiać straty. Zespół szybko zdecydował się na reakcję i ściągnął go do alei serwisowej na szóstym okrążeniu, korzystając z neutralizacji po incydentach z udziałem Isacka Hadjara i Pierre’a Gasly’ego. Strategicznie był to ruch opłacalny, bo pit stop podczas obecności samochodu bezpieczeństwa pozwolił ograniczyć stratę czasu.
Problem pojawił się przy powrocie na tor. Sędziowie dopiero po wyścigu, po analizie dodatkowych ujęć, uznali, że Verstappen przekroczył ciągłą białą linię wyznaczającą wyjazd z alei serwisowej. W trakcie rywalizacji dostępny materiał nie dawał im pełnego obrazu, dlatego decyzja zapadła później. Po sprawdzeniu nagrań z innych kamer nie było już wątpliwości, że lewy przedni element bolidu znalazł się poza dozwolonym obszarem.
Pięć sekund kary, ale bez utraty pozycji
Za naruszenie przepisów Verstappen otrzymał pięć sekund doliczone do wyniku. Taka kara mogła mieć poważne skutki, bo Holender finiszował tuż przed Charlesem Leclerkiem. Kierowca Ferrari został jednak ukarany znacznie surowiej. Do jego czasu dopisano aż 20 sekund za wielokrotne opuszczanie toru i zyskanie przewagi w końcówce wyścigu, gdy jego samochód był uszkodzony po kontakcie ze ścianą.
Dzięki temu Verstappen zachował piąte miejsce w klasyfikacji GP Miami. Samo rozstrzygnięcie było dla niego szczęśliwe, bo na ostatnim okrążeniu wyprzedził Leclerca dopiero na wyjściu z ostatniego zakrętu. Gdyby nie kara dla Monakijczyka, pięć sekund doliczone do wyniku mogłoby kosztować kierowcę Red Bulla pozycję.
Red Bull zyskał na neutralizacji
Choć Verstappen został ukarany, decyzja Red Bulla o wczesnym pit stopie finalnie pomogła mu przesunąć się w górę stawki. Zjazd do boksu podczas neutralizacji był ryzykowny ze względu na tłok i procedury wyjazdu, ale dał Holendrowi szansę na odrobienie strat po słabym początku wyścigu.
Sędziowie nie mieli jednak podstaw, by pominąć błąd przy wyjeździe z alei serwisowej. Przepisy w tej sprawie są jednoznaczne, a przekroczenie linii wyjazdowej traktuje się jako naruszenie regulaminu. Verstappen zakończył więc GP Miami z karą, ale bez większych strat w wynikach.